niedziela, 30 marca 2014

Rozdział 9 ;*

Angela POV


*W domu*


Kiedy przyszłam do domu nikogo nie było, nawet lepiej. Poszłam do swojego pokoju, rzuciłam plecak na biurko i położyłam się na łóżku. Myślałam o dzisiejszym dniu, a szczególnie o Natanie. Nie chciałam żeby pomyślał sb że jestem słaba. Ale nie mogłam, po prostu sprawy pomiędzy mną a moim bratem szczególnie mnie bolą. Na początku jest ok kochający braciszek itp. Tak niestety zdradziłam mu że zakochałam się w Natanie, ale on obiecał że nikomu tego nie powie,a ty nagle bach ! On jak zwykle musi miec ze mnie beke. Boli mnie to jak cholera ! Że własny brat się z Ciebie nabija... Słyszę pukanie do drzwi, myślałam że to rodzice, oni zawsze pukają.
-Proszę-mówię wycierając łzy nawet nie zorientowałam się że zaczęłam płakac.
-Jesteś na mnie bardzo zła ?-pyta mnie Miłosz. Gdy go zobaczyłam zamurowało mnie. Przecież on NIGDY do mnie nie pukał !-An, przepraszam Cię
-Czemu Ty taki jesteś ?!-no i wybuchłam-Czemu jak wszystko jest okej Ty musisz wszystko popsuc !
-Angela, przepraszam Cię ale...-mówi cicho-Ale ja...ja-jąka się
-No wyduś to z siebie-mówię o wiele spokojniej
-Ja po prostu chciałem się popisac przed Mileną-mówi zaczerwieniony jak pomidor-Wiem że to było bez sensu. I że przez moją głupotę zraniłem moją siostrzyczkę-uśmiechną się smutno-Przepraszam Cię. Uderz mnie, jeśli Ci to ulży.
-Z wielką chęcą bym to zrobiła-mówię w końcu z lekkim uśmiechem na twarzy-ale nie chcę żebyś chodził ze śliwą pod okiem-śmieję się
-Czyli wybaczasz mi ?-pyta z nadzieją i uśmiechem
-Tak, ale dlaczego mi nie powiedziałeś że podoba Ci się Milena ?
-Bo bo myślałem że będziesz się ze mnie śmiac-no teraz to już wybuchłam śmiechem
-Przepraszam, ale niby dlaczego miałabym się z Ciebie śmiac ? Raczej pomogłabym Ci-mówię już poważnie
-Nie myślałem o tym-mówi siadając obok mnie-To jak pomożesz mi ?
-No jasne, nie powinno byc to trudne-mówię tajemniczo
-To znaczy ?-pyta zdezorientowany
-To znaczy że Ty też jej się podobasz-odpowiadam ze szczerym uśmiechem
-Naprawdę ?! A ja myślałem że nie mam u Niej szans.
-Masz i to bardzo du...-nie dokończyłam bo przerwał mi dzwoniący telefon-Halo ?
-Hej Angela, to ja Krystian-KRYSTIAN ?! Ale skąd on ma mój numer ?!
-Hej, skąd masz mój numer ?-pytam nie za miło za co karcę się w duchu
-Nie ważne-mówi zaskoczony-Chciałem Cię za....
-Dla mnie ważne, skąd masz mój numer ?!-pytam ostro
-Yyy... Pożyczyłem-mówi zmieszany
-Co to znaczy "Pożyczyłem" ? I od kogo?!-krzyczę, Miłosz patrzy się na mnie pytającym wzrokiem-Ten dupek Krystian-szepczę
-Dobra, od Natana-zamurowało mnie, jak on mógł dac mu mój numer ?!-Znaczy on mi go nie dał.-dodaje na co mi kamień z serca spada
-To zdecyduj się-mówię wkurzona
-Wziąłem telefon Natana i znalazłem Twój numer...-mówi cicho. Miłek wziął mi telefon z ręki za co byłam mu wdzięczna bo gdyby nie on, powiedziałabym coś nie miłego Krystianowi.
-Słuchaj Krystian -mówi do telefonu, ale nic więcej nie słyszę, ponieważ Miłek wyszedł z pokoju. Minęło może 2 min. Miłosz przyszedł z uśmiechem na twarzy.
-Teraz już nie będzie do Ciebie dzwonic-powiedział oddając mi telefon
-Ale...
-Żadnego ale. Dobra to co z Mileną ?-wraca do poprzedniego tematu
-Po prostu umów się z Nią-mówię zapominając o Krystianie i Jego telefonie. Dlaczego tak zarageowałam ? Mam go dośc ! Przez ostatnie dni, gdzie nie spojrzałam był Krystian. Zrobiło się to irytujące.
-Ale nie mogę-przerywa moje "rozmyślenia" Miłosz
-Dlaczego ?-pytam zaskoczona
-Po tej dzisiejszej akcji na stołówce Milena się do mnie już nie odezwała-odpowiada smutno.
-Porozmawiam z Nią-mówię-Wszystko jej wytłumacze, a Ty zrobisz resztę.
-Dzięki siostra-uśmiecham się w odpowiedzi-Aha, a jak sprawy z Natanem. Widziałem jak się przytulaliście się. Wiem że to przeze mnie. Ostatnio z Nim rozmawiałem i wypytywał o Ciebie-uśmiecha się z łobuzerskim uśmiechem.
-Naprawdę ?!-mówię zbyt gwałtownie-Znaczy serio ?-poprawiam się od razu
-Yhm. Aha o 18 jadę na tor-mówi wychodząc
-Dobra, zadzwonię do Mileny żeby też przyjechała... Aha a Natan będzie ?-pytam nieśmiało
-Tak-uśmiecha się i wychodzi.






No hej ! Macie taki nudny rozdział, mi osobiście się nie podoba ale może Wam się spodoba ;) Miłego czytania *.*
PS. Przepraszam za błędy
















środa, 26 marca 2014

Rozdział 8

*W stołówce*

Natan POV



-Ooo tu jesteście !-krzyczy Miłosz-Siema Natan-mówi z uśmiechem ale też ze zdziwieniem
-Siema-odpowiadam z uśmiechem
-Jak tam Milena ?-od razu patrzy na Milenę. Zerkam na Angele.
-Chyba masz rację-mówię z łobuzerskim uśmiechem.
-No widzisz, znam ich aż za dobrze-odpowiada z tym swoim słodkim uśmiechem.
-O kim mówicie ?-pyta Milena
-O Nikim-mówimy równocześnie. Na co Angela się rumieni, jeju jak ona się słodko rumieni
-Wy chyba macie to w krwi-mówi z pełnymi ustami Kacper, wszyscy zaczeli się śmiac.
-To jak widzimy się na torze ?-pyta nagle Miłosz
-Ej, chyba nie mówicie że idziecie na tor be ze mnie ?-pyta obrażona Angela
-Przecież pytałem się Ciebie przed salą byliśmy w tedy w czwórkę. Ja, Ty, Milena i Nat... A no i wszystko jasne-mówi ostatnie zdanie jakby do siebie. Angela od razu się zaczerwieniła.
-No tak zapomniałam-tłumaczy się szybko Angela
-Chyba raczej mnie nie słuchałaś. I chyba znam powód...-mówi Miłosz, patrząc na mnie.
-O kurczę, zapomniałem oddac książkę-mówię nagle żeby wykręcic się od tego wywiercającego mi w głowie wzroku Miłosza.-Aha i tak widzimy się na torze-odpowiadam wstając
-A ja miałam wyporzyczyc książkę, pójdę z tobą-mówi nagle Angela i wstając zahacza o krzesło. Odruchowo ją łapie i od razu widzę te śliczne oczy. Uśmiecham się.
-Nic Ci nie jest ?-pytam zatroskany
-Nie.. Chyba-mówi na co ja śmieję się.
-To jesteś cała ?-pytam już poważnie
-Tak-mówi szybko i już ruszyła, gdy nagle potknęła się o jakieś krzesło. Wszyscy z naszego stolika za czeli się śmiec, spiorunowałem ich wzrokiem na co od razu się uciszyli
-Wiesz co, daj mi rękę-szepczę jej do ucha, przybliżając się do Niej
-Ale...
-Żadnego ale, daj mi tą rękę-mówię stanowczym tonem.
-Ej, Natan tylko żeby moja siostra doszła do tej biblioteki cała, bo przy Tobie chyba zapomina jak się chodzi-nabija się Miłosz. Widzę że Milena dała mu kuksańca w bok-Ała przecież żartuje, albo mówię prawdę
-Zamknij się pało !-mówię gdy widzę jak Angela szybko odchodzi-Angela, zaczekaj !-Ale ona szybko chodzi.
-Angela, poczekaj-łapie ją za łokiec dopiero na korytarzu. Cud że w ogóle ją dogoniłem !
-Co ?-widzę że ma łzy w oczach
-Nie zwracaj na Niego uwagi-dopiero gdy to powiedziałem zorientowałem się jak to głupio brzmi-Nie o to mi chodzi... O to żebyś Na to nie zwracała uwagi.
-Czemu ja mam takiego brata ?!-krzyczy- Gdy już prawie przestajemy się kłucic, on jak zwykle wszystko psuje-mówi już cicho, łzy powoli leciały jej z oczu. Otarłem je kciukiem i przytuliłem ją do siebie, wydawała się taka mała, bezbronna. Nie chciałem jej już wypuszczac z objęc. Chciałem ją pocałowac ale nie od warzyłem się.  








Macie taki sobie rozdział, mi wydaje się nie za ciekawy ;c Przeprasza że wczoraj nie dodałam ale po prostu nie miałam czasu. Obiecuję że jutro dodam dłuższy, dziś padam z nóg. Miłego czytania i kolorowych snów ;>

poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział 7 ;)

Angela POV




-Jeśli 554 cm wynosi...-mówi nauczycielka ale ja jej nie słucham, chociaż bardzo bym chciała-Natan czy Ty mnie słuchasz ?-pyta znienacka pani, czyli Natan też nie słucha.
-Tak, proszę pani-odpowiada zmieszany Natan
-Więc o czym ja mówiłam ?-pyta
-Yyy... O...-wiem że z Puchniakową nie ma żartów, więc szybko patrzę na zeszyt co ja tam zapisałam.
-Objętośc prostopadłościanu-mówię szepcąc
-O objętości prostopadłościanu-odpowiada Natan z prawie w ogóle nie zauważającym uśmiechem na twarzy.
-Tak zgadza się. Masz szczęście Natan, ale jeśli jeszcze raz Cię przyłapie to pała-mówi zła pewnie dlatego że jeszcze nikomu nie wstawiła pały. Chyba.
-To się już nie powtórzy-odpowiada szybko Natan
-Mam nadzieję. Więc jeśli to ma długośc...-wraca do lekcji
-Dziękuje-mówi Natan szepcząc mi do ucha. Poczułam Jego oddech na szyi i przeszedł po mnie miły dreszcz.
-Nie ma za co-uśmiecham się do Niego
-Jest za co, gdyby nie Ty dostałbym pałę-odpowiada-Ale Ty chyba też nie uważałaś, prawda ?-rumienie się-Pięknie się rumienisz-uśmiecha widząc że się jeszcze więcej rumienie.
-A Ty pięknie się uśmiechasz- CHOLERA ! Co ja gadam ? Ale teraz on się rumieni
-Nie tak jak Ty-mówi z łobuzerskim uśmiechem. W tym samym czasie Puchniakowa zobaczyła że rozmawiamy. Wkurzyła się.
-Andżeliko może byś tak posłuchała co mówię ?-mówi z dziwnym uśmieszkiem- A nie rozmawiała.
-Proszę pani, to moja wina-mówi szybko Natan widząc że otwiera dziennik
-No to, to ja też wiem. Więc Ty też dostaniesz pałę-mówi uśmiechając się pod nosem. Ale i tak nie mogę powstrzymac uśmiechu.-Od następnej lekcji nie siedzicie już razem.
-Dobrze, przepraszamy-mówi Natan ledwo powstrzymując śmiech. W tej samej chwili zadzwonił dzwonek. Wybuchliśmy śmiechem. Nie mogliśmy się porządnie spakowac.
-Ej, z czego się tak śmiejecie ?-pyta Kacper podchodzący do Nas z Mileną-Dostaliście pały i co w tym śmiesznego ?
-Nie wiem-odpowiadamy równo z Natanem. I znowu wybuchliśmy śmiechem
-Dobra... Co Wam się stało, nagle siedzi...-mówi ale gdy Milena dała mu kuksańca w bok-Ał nie ważne-gdy Kacper to powiedział przestaliśmy się śmiac i jakoś tak zrobiło się dziwnie.
-To co idziemy na lunch ?-pyta się Milena żeby podtrzymac admosferę. Wszyscy pokiwaliśmy głowami.
-Aha Milena, gdzie Cię wcieło z Miłoszem ?-pytam znienacka na co ona się lekko zarumieniła.
-Nie chcieliśmy Wam przeskadzac-odpowiada szybko
-Nam ?-pyta Natan-To znaczy mi i Andżeli ?-gdy zadał to pytanie lekko się zarumienił i ja pewnie też
-Tak-odpowiada obojętnie Milena
-W czym ?-pytamy jednocześnie. I znów to samo ! Kacper z Mileną wybuchli śmiechem ale widząc nasze poważne twarze od razu spoważnieli.
-A nie ważne-mówi szybko Milena
-Dobra chodźcie szybciej bo jestem głodny jak wilk-mówi Kacper






No i jest następny rozdział, mam nadzieję że Wam się spodoba ;) Miłego czytania ;>








niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 6 ;D

Angela POV



-Jezu, co tu się stało ?!- pytam przerażona widząc Karola zwijającego się z bólu na podłodze, a koło Niego stojących Milenę i Miłosza.
-Nic ciekawego, jeśli nie zrozumie co to znaczy szanowac dziewczyny, będzie miał to codziennie-mówi wkurzony Miłosz. Dopiero teraz zauważyłam że Milena płacze, a Miłosz ją przytula.
-Milena nic Ci nie jest ?-podbiegam do dziewczyny i ją przytulam- Czy on nic Ci nie zrobił ?
-N... Nie-odpowiada dziwnym głosem.
-Ale chciał-mówi mój brat.
-Co ?!-gdy to usłyszałam, żyłka mi "pękła"-Ty dupku !-zaczęłam go kopac, ale Milena mnie odciągnęła.
-Zostaw go, on już dostał za swoje- powiedziała spokojnie Milena
-Przecież nie można tego tak zosta...-nie dokończyłam
-Co tu się stało ?! Dlaczego Karol lezy na podlodze ?!-pyta wchodzaca nauczycielka
-O juz tlumacze prosze pani, ten ch... znaczy Karol chcial uderzyc Milene ale naszczescie ja przyszlem w pore- opowiedzial Milosz.
-To ja juz sb z Nim porozmawiam. Milenko nic Ci nie jest ?
-Nie, prosze pani.
-Milosz, moglbys ?- wskazujac na Karola
-Tak- powiedzial- Podnos sie !
-Spadaj-powiedzial Karol
-Mowiles cos ?- pyta nauczycielka
-Nie-odpowiada i poslusznie sie podnosi
-Tak myslalam, a teraz do dyrektora !
-A Wy iccie na lekcje bo za 2 min. dzwonek- powiedziala odwracajac sie na nasza 3
-Dobrze-powiedzielismy
Wyszlismy z boksu i zaczely sie pytania typu "Czm Karol idzie do dyra ?" itp. Mowilismy ze nie wiemy. Na reszte lekcji Karol nie wrocil. Pani powiedziala nam ze Karolowi grozi zawieszenie, a nawet wywalenie ze szkoly. Oby wywalenie, oby wywalenie, mowilam sobie.
-Milena nic Ci nie jest ? -zapytal przejety Natan, ktory dowiedzial sie o wszystkim od Milosza-Moze jakbym...
-Nie to nie Twoja wina-powiedziala Milena z bladym usmiechem.
-Tak, wiem ale moze jakbym go obil zrozumialby ze...-i teraz tez nie dokonczyl, poniewaz polozylam mu reke na ramieniu i usmiechnelam sie do Niego.
-To naprawde nie Twoja wina to na pewno by go nie nauczylo niczego- powiedzialam patrzac mu prosto w oczy. Natan wziol moja reke w swoja i przycisnol ja lekko, poczulam motylki w brzuchu, ciekawe jak smakuja Jego u... Angela ! Ogarnij sie, Twoja przyjaciolka tutaj cierpi, a ty myszlisz o Jego ustach--skarcilam sie w duchu.
-Moze masz racje-powiedzial Natan
-Nie moze, tylko na pewno
-Chwila gdzie jest Milena i Milosz ?- pyta rozgladajac sie wokol. Teraz dopiero zauwazylam ze sie zmyli.-Moze ich poszukajmy ?
-Nie !- popatrzyl na mnie ze zdziwieniem- Jestem pewna ze czekali na taka okazje-poczulam ze sie czerwienie. Mama zawsze mi mowila ze mam nie wypazony jezyk.
-Na taka czyli jaka ? - pyta mnie z tym swoim powalajacym usmiechem
- Yyy... No... Bo wiesz Milena zakocha;la sie w Miloszu, a on chyba tez w Niej, bo nie wieze ze w boksie poszedl tylko przebrac buty-co ja gadam ? Zdradzam sekret mojej przyjaciolki ! Ale ze mnie przyjaciolka. Nie ma co !
-Przynajmniej on ma odwag...-powiedzial, ale szybko przerwal gdy zorientowal sie ze mowi to glosno. Zaczerwienil sie.-Czy laczy Cie cos z Krystianem ?-zapytal, a mnie zamurowalo. Skad przyszlo mu to do glowy ?! Chociaz gdy sie tak zastanowic, gdzie sie nie pojawilam Krystian tez tam byl, niby przypadkowo...
-Co ? Krystian to tylko kolega. Skad Ci to przyszlo do glowy ?
-Ciagle Cie z Nim widze- odpowiada, patrzac na swoje buty.
-To on za mna lazi, gdzie sie nie pojawie on tez tam jest.-slowa same poplynely mi z ust
-Aha-mowi patrzac mi w oczy, z dziwnymi iskierkami w oczach. Usmiechnelam sie.-Mamy teraz razem chemie prawda ?-pyta na co ja kiwam glowa. Nawet sie nie zorientowalam ze idziemy w strone sali- Moze moglabys usiasc ze mna ?-pyta troche nie smialo
-Ale przeciez ty siedzisz z Kacprem-odpowiadam, nawet nwm po co, moglabym juz sie zamknac !
-Dzis Kacper siedzi ze Sebstianem.-mowi szybko-No chyba ze nie chce...
-Oczywiscie ze chce- mowie radosnie, chyba zbyt radosnie. Moglabym przysiac  ze widzialam w oczach Natana zdziwienie ale tylko przez pare sekund.
-To chodzmy-powiedzial usmiechajac sie tak jakby dostal nowy scigacz. Nie wspominalam o tym wczesniej ale Natan uwielbia scigacze. Jego tata ma sklep z motorami. Moj tata z Jego tata byli kiedys najlepszymi kierowcami i kumplami. Teraz tez sie przyjaznia ale nie tak jak kiedys. Ja tez uwielbiam motory ale szczegulnie scigacze, uwielbiam ten dzwiek.








I jest juz 6 rozdzial. Jak Wam sie podoba ? Przeprasza za bledy.







sobota, 22 marca 2014

Rozdział 5

Natan POV


Byłem na maksa wkurzony. Myślałem że go zabiję. Jak można traktowac tak dziewczyny ?!
-Słuchaj ch*ju-powiedziałem popychając na ścianę i trzymając za kołnierz koszulki.-Jeszcze raz usłyszę że mówisz takie słowa do Angeli i Mileny, a szczególnie do Nich to Ci obiję tę ładną buźkę-mówiłem przez zęby ledwo powstrzymywając się od uderzenia go-Rozumiemy się ?
-T...tak-odpowiada nieźle wystraszony. Już nie jest taki pewny siebie ?
-Dobra ic już-mówię i poszczam go. Od razu pobiegł w stronę szatni.


Angela POV


-Jezu, a jeśli Natan coś mu...-nie dokończyłam bo zobaczyłam wybiegającego zza rogu Karola, a zaraz po Nim idącego spokojnie Natana. Gdy zobaczył że na Niego patrzę, uśmiechając się podszedł do nas.
-Jeśli jeszcze raz coś do Was będzie mówił, powiedzcie mi- powiedział patrząc na mnie opiekuńczym wzrokiem, poczułam stado, a nawet dwa stada motyli w brzuchu, uśmiechnęłam się do Niego.
-Dzięki-powiedziała Milena. Ja nie byłam w stanie wydusic z siebie słowa patrzyłam na Jego błękitne oczy, z bliska wydawały się jeszcze bardziej błękitne niż z daleka.
-Tak, tak nie ma sprawy- powiedział nie odwracają ze mnie wzroku.-An...-Nie dokończył.
-Ej Natan, szukałem Cię wszędzie-mówi podchodzący Krystian. I tak czar prysł- Hej Angela. Hej Milena.-Natana oczy zrobiły się ciemne. Był wkurzony i to bardzo.
-Co chcesz ?-pyta chłodno, teraz patrząc już na Krystiana.
-Co ? Eeee... Miłosz Cię szuka-odpowiada jakby teraz dopiero przypomniał sobie o Natanie.-Jest w szatni.
-Powiedz że zaraz przyjdę-odpowiedział szybko Natan
-Mówi że  to ważne.
-Dobra, już idę.A ty idziesz ze mną-powiedział Natan z sztucznym uśmiechem-Do zobaczenia.
-Do zobaczenia- powiedziałam w końcu. Natan już szedł ale obrócił się do mnie i uśmiechną się tym swoim powalającym uśmiechem.
-Wiesz dlaczego Natan kazał iśc Krystianowi z Nim ?-pyta na co ja kiwam głową-Dla tego że nie chciał żebyś została z Krystianem sama-uśmiechnęła się i ruszyła w stronę szatni. Ja tylko uśmiechnęłam się i poszłam za Nią. W-f miną normalnie.


Milena POV



-Angela, idę do boksu po kasę bo zapomniałam-mówię wychodząc z szatni.
-Dobra, isc z Tobą ?
-Nie nie musisz.
-Ok to ja idę pod sale-mówi uśmiechając się.  Poszłam w stronę boksu. Gdy wchodząc do naszego boksu zobaczyłam Karola siedzącego na ławce, miałam się wrócic ale już mnie zauważył.
-Co tam ? -pyta z uśmiechem
-Nic-odpowiadam szarpiąc się z zamkiem od kurtki, który akurat w tej chwili się zacioł. Nie ma co ! Ma wyczucie czasu.
-Co tak ostro ?
-Daj mi w końcu spokój ! -krzyczę
-Przecież wiem że mnie pragniesz od chwili gdy mnie zobaczyłaś- tego już za wiele ! Ten dupek ma naprawdę coś z głową. Jest dopiero jeden dzień w tej szkole, a już z połową klasy ma na pieńku.
-Ty jesteś jakiś nienormalny-przestałam szamotac się z zamkiem i spojrzałam na Karola. A on wstał i podszedł do mnie.
-Czemu jesteś taka nie miła- powiedział chwytając mnie za podbródek. Teraz już nie wytrzymałam. Uderzyła go prosto w brzuch na co zgiął się w pół
-Ty mała suko- powiedział. Chciał mnie udrzyc ale ktoś złapał jego łapę. Popatrzyłam na "właściciela" tej ręki. Zamurowało mnie... Zobaczyłam Miłosza.
-Szkoda że Natan Ci nie przywalił może by Cię to nauczyło że ma się szacunek do kobiet-powiedział przez zęby Miłosz.
-Bohater się znalazł- powiedział z kpiną w głosie Karol. Miłosz nie wytrzymał i uderzył go z prawego sierpowego. Na co Karol przewrócił się.
-Nic Ci nie jest ?-zapytał Miłosz przytulając mnie mocno. To mnie już najbardziej zdziwiło
-Co ty tu robisz ? -zapytałam w końcu. Tylko tyle mogłam z siebie wydusic
-Chciałem zmienic buty, ale usłyszałem jakieś krzyki-powiedział osuwając mnie od siebie
-Jezu, co tu się stało ?!-pyta przerażona Angela, która właśnie przyszła.




Bardzo Wam dziękuje że jesteście ! Każdemu z osobna ;D Miło się czyta Wasze komentarze ;) A ja z chęcią pisze kolejne rozdziały ;> Przepraszam za błędy, jestem strasznie zmęczona. Komentujcie czy Wam się podoba =) Pozdrawiam i życzę miłej nocy ;d












piątek, 21 marca 2014

Rozdział 4

Milena POV

-Halo ?-mówię do telefonu zaspanym głosem. Jest dopiero 6 ! Zabiję tego kogoś !
-No hej, nie obudziłam Cię ? -pyta Angela. No dobra nie zabiję jej, za bardzo ją kocham.
-Tak-odpowiadam
-Nie chciałam, ale no trudno-nie muszę jej widziec żeby stwierdzic że się uśmiecha
-To co chcesz ?
-A nic tak sobię dzwonię-mówi
-O 6 rano dzwonisz do mnie żeby sobie pogadac ?! - krzyczę
-No nie mogę spac-mówi
-No dobra daruje Ci życie
-Hahaha, to chciałaś mnie zabic ?-pyta
-Tak-mówię wsając z łóżka
-Db masz zadanie z historii ?-pyta ona zawsze nie ma zadania z historii !
-Mam ale nie dam Ci odpisac, zrób sama. Chociaż raz.
-Myślisz że nie próbowałam ? Po prostu historia nie wchodzi mi do głowy, te całe daty itp.-mówi
-Nie rozumiem jak mogłaś dostac 4 na koniec roku.
-No wiesz... Nauczyciele mnie bardzo lubią- mówi śmiejąc się
-Taaa i dlatego masz same 3 i 2 ?-pytam uśmiechając się przy tym
-Uwzieli się na mnie-mówi
-A podobno Cię bardzo lubią.
-No dobra, skończmy ten temat-mówi wkurzona Angela
-To co tam u Ciebie ? -pytam wsypując płatki do miski
-A spoko. Ciekawe co się stało Miłoszowi.
-A co mogło mu się stac ?-pytam siadając do stołu ze śniadaniem
-Że Cię przytulił.
-No wiesz !
-Nie o to chodzi-mówi szybko-Chodzi o to że nigdy Cię nie przytulał tylko czasem rzucił tylko "hej" i tyle.
-Fakt. Słuchaj muszę kończyc, bo idę się ubrac-mówię chcąc jak najszybciej skończyc tą rozmowę- 7:30 na rogu jak zawsze tak ?
-Tak, to pa-mówi Angela trochę podejrzliwie
-Pa
Poszłam do mojego pokoju i ubrałam czarne rurki, bokserkę i szarą bluzę z napisami.

*Na lekcji*

-Dzień dobry-mówi wchodząca nauczycielka, a za nią jakiś chłopak-To nasz nowy uczeń-Karol-mówi wskazując na ciemnowłosego chłopaka
-Czesc- mówi
-Karol wybierz sobie jakieś wolne miejsce-mówi nauczycielka. Pech chciał że akurat siedziałam sama, miałam nadzieję że mnie nie zauważy, ale gdy jego wzrok padł na mnie i wolne miejsce uśmiechną się i podszedł do mojej ławki.
-Mogę ? -pyta
-Jak musisz- odpowiadam na Niego nie patrząc
-Oj ktoś tu wstał lewą nogą- mówi
-Weź się ode mnie odwal- mówię teraz na Niego patrząc
-Uuu niegrzeczna lubię takie- mówi z szyderczym uśmieszkiem na twarzy
-Pamiętaj dupku-mówi przez zęby- Nie obchodzi mnie jakie lubisz i jeszcze raz się do mnie odezwiesz to Ci przywalę, a jeśli jeszcze raz ze mną usiądziesz na tej lub innej lekcji to już nie żyjesz-już wiem że to skończony idiota, takich wszędzie rozpoznam.
-Ok ok-mówi z tym swoim uśmieszkiem
-To dobrze że się rozumiemy- mówię uśmiechając się sztuczno
-Milena, dobrze że polubiłaś się z kolegą, ale nie rozmawiaj na lekcji-mówi nauczycielka
-Polubic jego ?-powiedziałam z kpiną i zaraz tego pożałowałam. Klasa wybuchła śmiechem, a nauczycielka z piorunowała mnie wzrokiem-Przepraszam-mówię od razu
-A teraz już nie rozmawiaj-powiedziała i zaczęła prowadzic lekcję
Nie mogłam doczekac się dzwonka na przerwę myślała że nie wytrzymam z nim w jednej ławce przez 45 min.cały czas miał ten swój uśmieszek na twarzy. Chętni bym go udusiła.
Gdy zadzwonił, pierwsza wyszłam z sali.
-To będziemy miec fajnego kolegę- mówi wychodząc Angela- Co teraz mamy ?
-W-f. Myślałam że nie wytrzymam.
-Ooo widzę że masz ładną koleżankę- mówi przechodzący Karol-Co tam skarbie ?- W tej samej chwili przechodził Natan i gdy zorientował się że Karol mówi to do Angeli zrobił się czerwone ze złości. Już miał mu go zaczepic ale szybko do Niego podeszłam.
-Natan nie teraz-mówię- Nie przy Angeli-zobaczyłam że się zawahał ale odpuścił.
-Spadaj dupku- usłyszałam głos Angeli
-Nie grzeczna mmmmm- powiedział i poszedł w stronę szatni w-f  Natan poszedł w jego ślady. Na rogu chwycił go za tył szyi i popchną go w stronę magazynku.






Ciszę się że Wam się podoba. Przepraszam że tak późno dodaję ale po południu nie miałam czasu ;c Jak Wam się podoba ten rozdział ? Jeśli macie jakieś pomysły na następny rozdział piszcie ;D
  












czwartek, 20 marca 2014

Rozdział 3

Dla najlepszej przyjaciółki na świecie


Angela POV


*W domu*
-Już jestem-krzyczę wchodząc do domu.
-O to dobrze, my jedziemy po Miłosza.-mówi mama wychodząca z kuchni
-Ok-Miłosz pojechał z kumplami w góry na weekend ale przedłużył sb wyjazd o 1 dzień, a rodzice się na to  zgodzili
-Obiad masz w lodówce, przygrzej sobie.-mówi mama
-Dobra, pa.A gdzie tata ?-pytam
-Czeka w samochodzie.Pa-odpowiada mama wychodząc
Gdy wychodzi chcę zadzwonic po Milenę ale ona była pierwsza. Uśmiecham się pod nosem, ona zawsze miała wyczucie czasu.
-Halo-mówię
-Mogę przychodzic ? -pyta gdy słyszy mój głos
-Właśnie miałam do Ciebie zadzwonic żebyś przyszła.
-To otwórz drzwi.
-Jak to... ? Przecież... Aaaa czekaj-mówię do telefonu i idę otworzyc drzwi. Otwieram, i widzę Milenę z "bananem" na twarzy.-Wchodź
-To kiedy ma Miłosz przyjechac-pyta
-Rodzice teraz po Niego pojechali więc za jakieś pół godziny.
-To dobrze będziemy miec chwilę czasu na pogadanie sobie-mówi wchodząc za mną do kuchni
-A o czym tu rozmiawiac ?-pytam wkładając obiad do mikrofalówki
-No nwm... Hymm no naprzykład o... Tobie i Krystianie ?!-krzyczy
-Jeśli chodzi o tą akcję dzisiaj w boksie to nie ma o czym mówic i nie podobam się Krystianowi-dodaje gdy widzę że Milena otwiera usta
-Ale ty chyba nie widz....
- Nie nie widzę-wchodzę jej w słowo-Ja zakochałam się w Natanie i wiesz o tym że nie chcę się już w nim odkochiwac-mówię dalej- Wiem że to nie ma sensu, ale po prostu mam nadzieję że Natan coś zrobi. Dobra koniec tematu
-No dobra- mówi Milena

*15 minut póżniej*

Siedzimy w jadalni gdy słyszymy otwierające się drzwi.
-Jak wyglądam-pyta Milena
-Wspaniale-odpowiadam, zawsze zazdrościłam Milenie jej urody. Ma niedługie piękne brązowe włosy i oczy. Nie jest za niska ale też nie za wysoka.
Milena tylko się uśmiechnęła.
-Jesteśmy- mówi mój tata
-Wiemy-odpowiadam z uśmiechem
-O cześc Milena-mówi mój tata
-Dzień dobry-odpowiada mu-Cześc Miłosz
-Cześc Milena- mówi mój brat- Hej Andżela
-Ta hej-odpowiadam
-Co taka niezadowolona ? -pyta się Miłosz podchodząc do mnie i całując mnie w policzek. Tego bym się po nim nie spodziewała, ale nie mówię o pocałowaniu mnie w policzek tylko o tym że przytulił Milenę.
-Jak tam dziewczynki- pyta moja mama wchodząca do jadalni
-Wszystko ok-mówię wpatrzona ze z dziwieniem w Miłosza. On tylko wzruszył ramionami i usiadł na krześlę. Resztę dnia spędziliśmy na rozmawianiu w pokoju Miłosza jak spędził weekend, Milena była w siódmy niebie. Wieczorem, gdy po Milenę przyjechał tata, poszłam się pouczyc i odrobic zadania. Gdy skończyłam wziełam prysznic i poszłam spac. Przed snem myślałam o Natanie. W końcu zasnełam.



I jak Wam się podoba ? Komentujcie ;D

środa, 19 marca 2014

Rozdział 2

Natan POV

-Ej Natan ! Słuchałeś mnie ?-pyta mój najlepszy kumpel Kacper.
-Co ? Aaa... yyy... Nie- odpowiadam
-Czemu do Niej nie podejdziesz i nie za gadasz ?-mówi patrząc na Krystiana, który złapał Andżelikę
-No bo nie- mówię wkurzony
-Natan, posłuchaj mnie uważnie-mówi poważnie Kacper-Gdy cokolwiek nie zrobisz możesz ją stracic-mówi patrząc na Andżelikę i Krystiana.
-Myślisz że o tym nie wiem ?! Po prostu boję się że nie będzie chciała ze mną rozmawiac-odpowiadam mu wkurzony
-Ale przecież sam mówiłeś że pisaliście ze sobą i nawet umówiliście się, ale ty oczywiście wszytko spaprałeś !
  - Nie przypominaj mi tego !-teraz już krzyczę- Od tego czasu trochę minęło. Jestem pewien że nawet mnie nie zauważa- mówię. Nawet nie zauważyłem kiedy Krystian przyszedł.
-Ej o co chodzi ?-pyta
-Nie Twoja sprawa-mówi spokojnie Kacper
Krystian jakby się trochę wkurzył i podszedł do Andżeli.
- No ja pier*dole, teraz pójdzie się jej wyżalac ! - krzyczę biorąc plecak
-Ej stary ! Ochłoń- mówi Kacper trzymając mnie za ramiona
- Spadaj !-mówię, po czym od razu tego żałuję
Żeby uniknąc znowu podobnej rozmowy wychodzę. W wejściu zderzam się z jakimś chłopakiem
- Uważaj jak chodzisz dupku !- krzyczę chociaż wiem że to moja wina, ale byłem tak wkurzony że nie myślałem normalnie
Wchodząc do klasy usiadłem w ostatniej ławce pod ścianą. Wtedy gdy nasz kochany Krystianek i Andżela wchodzą razem do klasy, a Krystian ją przepuścił w drzwiach z tym swoim uśmieszkiem, zagotowało się we mnie. Ale się powstrzymałem widząc wchodzącą za nimi nauczycielkę.
Nie mogłem skupic się na lekcjach cały czas miałem przed oczami Krystiana, który łapie Andżelikę.
Gdy patrzyłem na Andżelikę, co ja mówię ? Cały czas się na nią patrzyłem, nie mogłem sobie darowac że w tedy nie przyszłem na to cholerne boisko ! Ona co jakiś czas na mnie zerkała, pewnie czuła mój wzrok na sobie, ja zakłopotany spuszczałem wzrok. Nie mogłem doczekac się ostatniego dzwonka tego dnia. Gdy w końcu zadzwonił poszedłem na trening. Na treningu nie mogłem się skupic.
-Natan ogarnij się !-krzyczał co jakiś czas trener, gdy pudłowałem- przed nami zawody krajowe, jeśli tak dalej pójdzie będę musiał Cię wywlic z drużyny-powiedział po treningu
-Wiem i przepraszam - mówię patrząc na moje buty
-Mam nadzieję że to był jednorazowy incydent.
-Tak trenerze.
-To dobrze bo nie chciałbym Cię wywalic
-Dobrze, to się już nie powtórzy, mam zły dzień, do widzenia trenerze- mówię i idę do szatni się przebrac

-Natan, wszystko ok ? - pyta Kacper gdy wchodzę do szatni. Reszta chłopaków już się zmyła.
- Po za tym że trener chce mnie wywalic, Krystian flirtuje z Andżelą, to wszystoko ok.- mówię wkurzony, a zarazem wkurzony.
-Widzę że nie miałeś dobrego dnia.-mówi ze współczującym uśmiechem-Przebież się i jedziemy do mnie. Wyluzujesz się trochę.
-Dzięki - mówię ze szczerym uśmiechem
- Od tego ma się kumpli.-śmieje się Kacper
-Właśnie- Mówię wychodząc i się śmiejąc
-Zaraz. Nie mogę do Ciebie przyjechac. Muszę pilnowac Kamile-mówię przestając się śmiac
- To Ci pomogę wiesz o tym że ona mnie uwielbia-odpowiada uśmiechając się
Kamila to moja młodsza siostra, ma 4 lata. Rodzice później mają wrócic z pracy, a niania zachorowała
-No dobra. To idziemy -mówię uśmiechając się. Dobrze miec takiego kumpla jak Kacper.



I jest kolejny rozdział ;D Jak Wam się podoba ? Zmienic coś ? ;>

wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 1

-Hej-mówię do mojej przyjaciółki Mileny
-No hej-odpowiada, gdy się przytulamy.
-Jak tam ?- Pytam
-Dobrze. Zabiję kiedyś moje brata !-Jej starszy brat Robert zawsze jej dokucza
-Co Ci tym razem zrobił ?-Pytam z uśmiechniętą miną. Zawsze gdy słyszę o Robercie poprawia mi się humor
-Znowu schował mi torbę, pół godziny jej szukałam.-mówi wkurzona. Teraz już wybuchłam śmiechem-No i z czego się śmiejesz ?!
-Ja z niczego-mówię z miną niewiniątka
-taa jasne... A tak po za tematem, przyjechał już Twój brat ?
-Nie, ma przyjechac po południu -Milena jest w Nim po uszy zakochana, ale niestety mój braciszek nie zwraca na Nią uwagi
-Aha, a myślisz że mogłabym do Ciebie wtedy przyjśc ?-pyta
-No pewnie
- Fajnie. Ej patrz kto idzie-mówi patrząc na Weronikę, która wchodzi do szkoły. Weronika to szkolna pięknąśc.
-Zaraz zwymiotuję-mówię z obrzydzeniem
-Ej tylko nie na mnie- śmieje sie
- Na tak ja tu źle się czuję, a Ty tylko myślisz o sobie, wielkie dzięki- mówię uśmiechnięta
-No przecież żartuję- mówi wchodząc do szkoły
- Dobra, dobra ja Cię już znam-śmieję się

Wchodzimy do boxu.Pierwsze co rzuca mi się w oczy to ten uśmiech, gdy tak patrzę na ten uśmiech nie zauważam plecka leżącego na ziemi i się potykam, w ostatniej chwili łapie mnie Krystian. Krystian to kumpel z drużyny Natana.
-Uważaj bo jeszcze coś sobie zrobisz- mówi uśmiechając się, a jego jasne loki opadają mu na czoło
-Dzięki-odpowiadam uśmiechając się przy tym
-Nie ma za co- Ale on ma ładne oczy, nie wiedziałam że są aż tak brązowe wyglądają jak czekolada-Na kogo się tak zagapiłaś ?-pyta
-Na nikogo-mówię-Zamyśliłam się
Krystian tylko się uśmiecha i odchodzi.
-Co to była za akcja ? - pyta się Milena
-No po prostu się przewróciłam
- To to wiem, widziałaś jak się na Ciebie patrzył ?
-No jak to jak, normalnie.
-Ty jesteś chyba naprawdę ślepa. Podobasz mu się
- Ja ? No raczej nie-mówię zerkając w stronę nie dużej grupki chłopców, w której stoi Krystian i Natan. Krystian to zobaczył i mrugną do mnie.
-A to co było? Ja Ci tylko mówię co widzę-powiedziała i poszła pod klasę
-Może ma rację-powiedziałam do siebie i poszłam w ślady Mileny,gdy przechodziłam koło chłopaków, Krystian coś powiedział do chłopaków i podszedł do mnie. Zobaczyłam w oczach Natana coś dziwnego i od razu uśmiech zszedł mi i mu z twarzy, był wkurzony, wziął plecak i wychodząc wpadł na jakiegoś chłopaka.
-Uważaj jak chodzisz dupku ! -krzykną i poszedł.
Popatrzyłam na Krystiana pytającym wzrokiem
-Co tak na mnie patrzysz ? -zapytał Krystian
- Co się stało Natanowi ?
- Nie wiem-odpowiedział, wchodząc do klasy. Natan już tam był i patrzył na nas. Dostrzegłam w oczach Natana coś bardzo dziwnego. Wiedziałam że wkurzył się o to że Krystian mnie złapał, ale on nie ma prawa byc zazdrosny, nawet nie jest moim chłopakiem. Na lekcjach cały czas czułam wzrok Natana na sobie, gdy się odwracałam on odwracał wzrok i patrzył na tablice. Do końca dnia miał smutny wyraz twarzy. Nawet żal mi się go zrobiło ale tylko przez chwilę.





I jest 1 rozdział ! Jak Wam się podoba, pisac dalej ?






poniedziałek, 17 marca 2014

Prolog

I znów to samo... Patrzymy na siebie ale ani on ani ja nic nie robimy. Raz czasami rzucimy "Cześć" i tyle. Mam tego dość tak wiem, wiem mogę sama coś zrobić ale to tak na nic. Dlaczego ? Bo raz już próbowałam. Pisaliśmy na fb, umówiliśmy się że przyjdzie na boisko. Ale oczywiście nie przyszedł. Po tym chciałam sb odpuścić, umawiałam się z kilkoma innymi, ale u wszystkich szukałam tego powalającego uśmiechu tych błękitnych jak morze oczu. I wtedy wiedziałam że nie mam szans by się w nim odkochać. A tak w ogóle jestem Angela. Mam 14 lat. Jestem wysoką, nie za grubą, nie za chudą ciemną blondynką. A on Natan, jest z mojego wieku. Wysoki, dobrze zbudowany. Gra w szkolnej drużynie koszykówki. Jest jednym z najlepszych. Dziwne no nie ? Sportowiec, a taki nieśmiały. Właśnie to w nim mnie pociąga. Zawsze gdy się do Niego uśmiecham robi się czerwony jak burak. To jest prze urocze.



Hej, jestem Daga. Dopiero zaczynam. Macie taki sb prolog. Miłego czytania ;)