sobota, 22 marca 2014

Rozdział 5

Natan POV


Byłem na maksa wkurzony. Myślałem że go zabiję. Jak można traktowac tak dziewczyny ?!
-Słuchaj ch*ju-powiedziałem popychając na ścianę i trzymając za kołnierz koszulki.-Jeszcze raz usłyszę że mówisz takie słowa do Angeli i Mileny, a szczególnie do Nich to Ci obiję tę ładną buźkę-mówiłem przez zęby ledwo powstrzymywając się od uderzenia go-Rozumiemy się ?
-T...tak-odpowiada nieźle wystraszony. Już nie jest taki pewny siebie ?
-Dobra ic już-mówię i poszczam go. Od razu pobiegł w stronę szatni.


Angela POV


-Jezu, a jeśli Natan coś mu...-nie dokończyłam bo zobaczyłam wybiegającego zza rogu Karola, a zaraz po Nim idącego spokojnie Natana. Gdy zobaczył że na Niego patrzę, uśmiechając się podszedł do nas.
-Jeśli jeszcze raz coś do Was będzie mówił, powiedzcie mi- powiedział patrząc na mnie opiekuńczym wzrokiem, poczułam stado, a nawet dwa stada motyli w brzuchu, uśmiechnęłam się do Niego.
-Dzięki-powiedziała Milena. Ja nie byłam w stanie wydusic z siebie słowa patrzyłam na Jego błękitne oczy, z bliska wydawały się jeszcze bardziej błękitne niż z daleka.
-Tak, tak nie ma sprawy- powiedział nie odwracają ze mnie wzroku.-An...-Nie dokończył.
-Ej Natan, szukałem Cię wszędzie-mówi podchodzący Krystian. I tak czar prysł- Hej Angela. Hej Milena.-Natana oczy zrobiły się ciemne. Był wkurzony i to bardzo.
-Co chcesz ?-pyta chłodno, teraz patrząc już na Krystiana.
-Co ? Eeee... Miłosz Cię szuka-odpowiada jakby teraz dopiero przypomniał sobie o Natanie.-Jest w szatni.
-Powiedz że zaraz przyjdę-odpowiedział szybko Natan
-Mówi że  to ważne.
-Dobra, już idę.A ty idziesz ze mną-powiedział Natan z sztucznym uśmiechem-Do zobaczenia.
-Do zobaczenia- powiedziałam w końcu. Natan już szedł ale obrócił się do mnie i uśmiechną się tym swoim powalającym uśmiechem.
-Wiesz dlaczego Natan kazał iśc Krystianowi z Nim ?-pyta na co ja kiwam głową-Dla tego że nie chciał żebyś została z Krystianem sama-uśmiechnęła się i ruszyła w stronę szatni. Ja tylko uśmiechnęłam się i poszłam za Nią. W-f miną normalnie.


Milena POV



-Angela, idę do boksu po kasę bo zapomniałam-mówię wychodząc z szatni.
-Dobra, isc z Tobą ?
-Nie nie musisz.
-Ok to ja idę pod sale-mówi uśmiechając się.  Poszłam w stronę boksu. Gdy wchodząc do naszego boksu zobaczyłam Karola siedzącego na ławce, miałam się wrócic ale już mnie zauważył.
-Co tam ? -pyta z uśmiechem
-Nic-odpowiadam szarpiąc się z zamkiem od kurtki, który akurat w tej chwili się zacioł. Nie ma co ! Ma wyczucie czasu.
-Co tak ostro ?
-Daj mi w końcu spokój ! -krzyczę
-Przecież wiem że mnie pragniesz od chwili gdy mnie zobaczyłaś- tego już za wiele ! Ten dupek ma naprawdę coś z głową. Jest dopiero jeden dzień w tej szkole, a już z połową klasy ma na pieńku.
-Ty jesteś jakiś nienormalny-przestałam szamotac się z zamkiem i spojrzałam na Karola. A on wstał i podszedł do mnie.
-Czemu jesteś taka nie miła- powiedział chwytając mnie za podbródek. Teraz już nie wytrzymałam. Uderzyła go prosto w brzuch na co zgiął się w pół
-Ty mała suko- powiedział. Chciał mnie udrzyc ale ktoś złapał jego łapę. Popatrzyłam na "właściciela" tej ręki. Zamurowało mnie... Zobaczyłam Miłosza.
-Szkoda że Natan Ci nie przywalił może by Cię to nauczyło że ma się szacunek do kobiet-powiedział przez zęby Miłosz.
-Bohater się znalazł- powiedział z kpiną w głosie Karol. Miłosz nie wytrzymał i uderzył go z prawego sierpowego. Na co Karol przewrócił się.
-Nic Ci nie jest ?-zapytał Miłosz przytulając mnie mocno. To mnie już najbardziej zdziwiło
-Co ty tu robisz ? -zapytałam w końcu. Tylko tyle mogłam z siebie wydusic
-Chciałem zmienic buty, ale usłyszałem jakieś krzyki-powiedział osuwając mnie od siebie
-Jezu, co tu się stało ?!-pyta przerażona Angela, która właśnie przyszła.




Bardzo Wam dziękuje że jesteście ! Każdemu z osobna ;D Miło się czyta Wasze komentarze ;) A ja z chęcią pisze kolejne rozdziały ;> Przepraszam za błędy, jestem strasznie zmęczona. Komentujcie czy Wam się podoba =) Pozdrawiam i życzę miłej nocy ;d












2 komentarze: