poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział 7 ;)

Angela POV




-Jeśli 554 cm wynosi...-mówi nauczycielka ale ja jej nie słucham, chociaż bardzo bym chciała-Natan czy Ty mnie słuchasz ?-pyta znienacka pani, czyli Natan też nie słucha.
-Tak, proszę pani-odpowiada zmieszany Natan
-Więc o czym ja mówiłam ?-pyta
-Yyy... O...-wiem że z Puchniakową nie ma żartów, więc szybko patrzę na zeszyt co ja tam zapisałam.
-Objętośc prostopadłościanu-mówię szepcąc
-O objętości prostopadłościanu-odpowiada Natan z prawie w ogóle nie zauważającym uśmiechem na twarzy.
-Tak zgadza się. Masz szczęście Natan, ale jeśli jeszcze raz Cię przyłapie to pała-mówi zła pewnie dlatego że jeszcze nikomu nie wstawiła pały. Chyba.
-To się już nie powtórzy-odpowiada szybko Natan
-Mam nadzieję. Więc jeśli to ma długośc...-wraca do lekcji
-Dziękuje-mówi Natan szepcząc mi do ucha. Poczułam Jego oddech na szyi i przeszedł po mnie miły dreszcz.
-Nie ma za co-uśmiecham się do Niego
-Jest za co, gdyby nie Ty dostałbym pałę-odpowiada-Ale Ty chyba też nie uważałaś, prawda ?-rumienie się-Pięknie się rumienisz-uśmiecha widząc że się jeszcze więcej rumienie.
-A Ty pięknie się uśmiechasz- CHOLERA ! Co ja gadam ? Ale teraz on się rumieni
-Nie tak jak Ty-mówi z łobuzerskim uśmiechem. W tym samym czasie Puchniakowa zobaczyła że rozmawiamy. Wkurzyła się.
-Andżeliko może byś tak posłuchała co mówię ?-mówi z dziwnym uśmieszkiem- A nie rozmawiała.
-Proszę pani, to moja wina-mówi szybko Natan widząc że otwiera dziennik
-No to, to ja też wiem. Więc Ty też dostaniesz pałę-mówi uśmiechając się pod nosem. Ale i tak nie mogę powstrzymac uśmiechu.-Od następnej lekcji nie siedzicie już razem.
-Dobrze, przepraszamy-mówi Natan ledwo powstrzymując śmiech. W tej samej chwili zadzwonił dzwonek. Wybuchliśmy śmiechem. Nie mogliśmy się porządnie spakowac.
-Ej, z czego się tak śmiejecie ?-pyta Kacper podchodzący do Nas z Mileną-Dostaliście pały i co w tym śmiesznego ?
-Nie wiem-odpowiadamy równo z Natanem. I znowu wybuchliśmy śmiechem
-Dobra... Co Wam się stało, nagle siedzi...-mówi ale gdy Milena dała mu kuksańca w bok-Ał nie ważne-gdy Kacper to powiedział przestaliśmy się śmiac i jakoś tak zrobiło się dziwnie.
-To co idziemy na lunch ?-pyta się Milena żeby podtrzymac admosferę. Wszyscy pokiwaliśmy głowami.
-Aha Milena, gdzie Cię wcieło z Miłoszem ?-pytam znienacka na co ona się lekko zarumieniła.
-Nie chcieliśmy Wam przeskadzac-odpowiada szybko
-Nam ?-pyta Natan-To znaczy mi i Andżeli ?-gdy zadał to pytanie lekko się zarumienił i ja pewnie też
-Tak-odpowiada obojętnie Milena
-W czym ?-pytamy jednocześnie. I znów to samo ! Kacper z Mileną wybuchli śmiechem ale widząc nasze poważne twarze od razu spoważnieli.
-A nie ważne-mówi szybko Milena
-Dobra chodźcie szybciej bo jestem głodny jak wilk-mówi Kacper






No i jest następny rozdział, mam nadzieję że Wam się spodoba ;) Miłego czytania ;>








2 komentarze:

  1. Jest świetna... Niedługo to będziesz lepsza ode mnie :) Pisz dalej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawie się rozkręca <3
    Świetny

    OdpowiedzUsuń